Wojciech Jóźwiak .PL

Title img Co z Rosją? W roku 2025 lub 2026?

Zbliża się koniunkcja Saturna i Neptuna w latach 2025-26. Jak zachowa się Rosja? Czy jak w latach 1989/1991, jak w 1953, czy jak w r. 1917?

Trzy daty (lata) wyraźnie dzielą historię Rosji: 1917, 1953 i 1989. W roku 1917 odbyły się dwie rewolucje; w r. 1953 śmierć Stalina i po niej „odwilż”; w r. 1989 początek rozpadu imperium: najpierw odejście marchii na zachodnich kresach, w tym pierwszej Polski, potem anty-sowieckie wzmożenie w krajach nadbałtyckich, usamodzielnianie „republik”, wreszcie rozwiązanie ZSRR w grudniu 1991. Tamte trzy daty następują co 36 lat. Ten sam okres ma cykl Saturn-Neptun i faktycznie, w tamtych latach wypadały zwrotne momenty w tym cyklu, tzn. koniunkcje Saturna i Neptuna. Te dwie planety spotykały się na niebie. Zobacz w tabeli:

Wydarzenie Data Kąt od Saturna do Neptuna
Abdykacja Mikołaja II 15.03.1917 -8.55
Kryzys lipcowy 16.07.1917 -1.42
Rewolucja tzw. październikowa 7.11.1917 +7.11
Śmierć Stalina 5.03.1953 +3.13
Wybory w Polsce 4 czerwca 1989 4.06.1989 +0.81
Bałtycki łańcuch 23.08.1989 -2.25
Rozwiązanie ZSRR 26.12.1991 +19.21

Zbliżamy się do kolejnej koniunkcji Saturna z Neptunem: nastąpi ona w latach 2025 i 2026. Co można wywnioskować z powyższej serii trzech momentów – dla momentu następnego?

Trzy dotychczasowe historyczne „rosyjskie momenty” mają wspólne cechy. Są to:
1) Ogólne nagromadzenie problemów z kierowaniem państwem, czyli kryzys władzy, zarazem rosnąca wśród ludności trudność życia i związany z tym narastający stan świadomości, iż „dłużnej tak być nie może”.
2) Obciążenie wojną. Tu uwaga: głębokość kryzysu i radykalizm następnych przemian wydaje się proporcjonalny (tak!) do wielkości obciążenia wojną. W 1917 roku obciążenie udziałem w I wojnie światowej było rujnujące dla Rosji, zarówno gospodarczo i w sensie masowej psychologii. W 1953 kończyła się (i skończyła w tymże roku) wojna w Korei, w którą Rosja była owszem zaangażowana propagandowo, ale mało materialnie. W 1989 dobiegała końca wojna w Afganistanie: wprawdzie mniej ciężka niż I w. św., jednak dokuczliwa. Proporcjonalnie silne były kryzysy: ten z 1917 r. był najcięższy, ten z lat 1889-91 mniej ciężki, a ten z 1953 najłagodniejszy.
3) Pojawienie się alternatywnego ośrodka władzy, przywódców i stylu/metody rządów w państwie: Kiereński, potem Lenin zamiast caratu w 1917; reformatorzy Beria, po nim Chruszczow zamiast Stalina i jego morderczego „stylu” w 1953; elity i przywódcy „republik” zamiast centrali, odrzucenie real-socjalizmu w 1989-91.
4) Zamach stanu: Lenin w 1917; Chruszczow obalający Berię w 1953; Jelcyn w 1991 obalający Janajewa i Gorbaczowa.
5) Ale: po kilku latach rządów „rewolucyjnych” ustanowionych przez tamten zamach stanu, następuje kontr-zamach przywracający imperialny kurs i styl władzy, bardziej zbliżony do rosyjskiej tradycji i jej wierny: Stalin zamiast Lenina 5 lat po „momencie zero”, Breżniew zamiast Chruszczowa 10 lat po, Putin w miejsce Jelcyna 8 lat po.
6) W krajach lub terytoriach zależnych następuje ulga od zależności od imperium. Terytoria zależne próbują własnej drogi.
7) C.d. etapu poprzedniego: (niektóre) kraje/terytoria zależne wyzwalają się, uzyskują niepodległość.
8) Ale dzieje się reakcja: po 1953 (w 1956) Chruszczow zbrojnie nie pozwolił wyzwolić się Węgrom; po 1917 bolszewicy stłumili niepodległą Gruzję i in. kraje Kaukazu, i Ukrainę; po 1989 zbrojnie stłumiono powstanie w Czeczenii.
9) Rosja traci część terytoriów formalnie własnych lub podporządkowanych: tak było po 1917 r. i po 1989, ale nie po 1953.

Potrzebny jest jeszcze punkt (10), który należy wstawić pomiędzy (2) a (3): Istnienie i rozwinięta postać alternatywnych idei, będących czymś w zamian dla Rosji. Przed 1917 r. w kontrze wobec Rosji carskiej, pół-feudalnej i autokratycznej („samodzierżawnej”) były takie dwie: demokratyczny socjalizm (którego symbolem może być Kiereński) i radykalny socjalizm totalny (Lenina). Około r. 1989 była to liberalna demokracja, tym razem bez konkurencji radykałów, i tym razem mająca potężne poparcie w postaci szczytowego sukcesu liberalnych demokracji Zachodu. Około roku 1953 alternatywy istniały, ale nie miały dostępu do umysłów ewentualnych kontr-stalinistów; wobec stanu rosyjskiego („radzieckiego”) społeczeństwa wszelkie rewolucje czy quasi-rewolucje mogły odbywać się tylko wewnątrz ścisłej elity rządzącej, w niej jednak nie było możliwości konwersji na zachodni liberalizm.

Jakie warianty są możliwe teraz, w nadchodzącym Czwartym Rosyjskim Momencie?

Po pierwsze, Rosja nie ma wojny (punkt 2). [Edit! Ten tekst był pisany 3 grudnia 2021, na prawie 3 miesiące przed agresją na Ukrainę 24 lutego 2022.] Chociaż może ją sobie „zorganizować” i częściowo ma na to chęć, vide obserwowane ruchy Rosji i jej prezydenta w kierunku podporządkowania sobie Ukrainy (i większego podporządkowania Białorusi), ewentualnie w dalszym ciągu neutralizacji Państw Bałtyckich i być może Polski (i Rumunii). Tu wtrąca się astrologia: wojny toczone w tle poprzednich momentów i w latach je poprzedzających, były astro-skorelowane z innym cyklem planetarnym, cyklem Saturna-Plutona i były zaczynane podczas koniunkcji Saturna i Plutona; tak było z I wojną św., wojną w Korei i wojną afgańską. W obecnym cyklu koniunkcja Saturn i Plutona minęła na przełomie lat 2019-2020 i wojny nie było! Za to w szczycie ścisłości tamtej koniunkcji wybuchła pandemia covid. Covid można rozpatrywać jako ekwiwalent światowej wojny, być może ekonomiczne i „śmiertelne” skutki mają podobne rozmiary. Czy naruszają „ciało Rosji” tak jak to robiły tamte wojny? Nie oszacuję tego.

Gdyby jednak Rosja zechciała mieć teraz wojnę, to astrologia nie mówi nie. Układem planet sprzyjającym wojnom (i innym radykalnym i impetycznym decyzjom polityków) jest kwadratura Saturna do Urana, która trwa przez większość roku 2021, będzie jeszcze raz ścisła 25 grudnia 2021 (tak, w ten Christmas!), i jeszcze raz prawie ścisła w październiku 2022. Gdyby do tej rosyjskiej wojny doszło i im „większa” by ona była, tym większe szanse, że kryzys w latach 2025-26 będzie podobniejszy do tego z 1989 lub nawet do tego z 1917 – aniżeli do łagodnego kryzysu roku 1953.

Czy istnieją alternatywy (punkt 10) i czy one grzeją silniki, tzn. czy są praktycznie możliwe do uruchomienia? I tak i nie. Pominę stan grobowej ciszy jaki zapadł nad Rosją po uwiezieniu Nawalnego; ta cisza łatwo może się skończyć, a głosy się uwolnić. Alternatywy są dwie: amerykańska i chińska. Czyli rządy i przeorganizowanie państwa na wzór zachodnich demokracji, zapewne w wersji federacyjnej – a z drugiej strony opcja chińska, czyli „oświecony socjalistyczny absolutyzm” wsparty ścisłą inwigilacją i wszechwiedzą władz o obywatelach, i ustawieniem tamtych w roli marionetek z pociąganymi przez państwo sznurkami. Na niekorzyść alternatywy „amerykańskiej” przemawia obecna słabość Zachodu, w tym USA, przez co przykład ich ustroju nie świeci jak w okresach świetności. Na niekorzyść alternatywy chińskiej przemawia (chyba jednak) niewystarczająca sprawność techniczna i organizacyjna Rosji i (zapewne) opór, jaki postawią jej elity, zagrożone utratą (zapewne) znacznej części swoich mocy.

Z dotychczas przerobionych przez Rosję trzech wariantów:
1917: rewolucja, rozległa wojna domowa, kolaps i ruina,
1989: zmiana ustroju i bez-wojenna metamorfoza układów społecznych i politycznych, wraz ze znacznym osłabieniem Rosji jako gracza,
1953: reformy z zachowaniem ciągłości, racjonalizujące system (w ograniczonym stopniu), ale bez osłabienia Rosji-gracza
– najbardziej jest (lub najbardziej wydaje się) prawdopodobny ten trzeci, wzorem r. 1953: ograniczone reformy bez osłabienia w relacjach międzynarodowych. Ceną za to byłaby wymiana ekipy rządzącej.

Ale jeśli Rosja pójdzie teraz na wojnę, to szanse łagodnego minięcia przez nią saturnowo-neptunowego kryzysu maleją i zaczyna straszyć wariant 1989 lub nawet 1917 w jakiejś nowocześniejszej edycji.

Może też być tak, że nie wydarzy się nic ważnego. Astrologiczne prawidłowości bywają tyleż uderzające, co często krótkie. Przykładem Izrael, który z wiernością nakręconego zegarka reagował wojnami na kolejne od 1948 r. koniunkcje, kwadratury i opozycje Saturna do Plutona – napisałem kiedyś o tym tekst „Astro-wojny Izraela” (2017-06-12), i po angielsku „Israeli astro-wars” (2019-08-27 ) – po czym przyszedł kolejny moment w tamtej serii, koniunkcja Saturn-Pluton w r. 2020 – i żadnej wojny z udziałem Izraela nie było, a nawet stanu podobnego do wojny w jego regionie.


Zdjęcie z Pixabay, fragment, przez: Lynn Greyling "Bluesnap".
detal_wiez_cerkwi

Komentarze:

  • 2021-12-05 Jacek.strzemieczny251: Jak ktoś będzie chciał wojny...
    to zawsze wytrzaśnie jakiegoś Franka Dolasa.
  • 2022-02-25 Ela.lach: No i wywołał Pan wilka z lasu
    Ale pomimo tego, tekst wlewa trochę optymizmu.
  • 2022-02-26 Wojciech Jóźwiak: Wilka z lasu
    Na tym polega praca astrologa. Wywołujemy wilki z lasu. Putin, jak widać od 24-02-22, bardzo pracuje na to, żeby Rosja w latach 2025-26 znów znalazła się w stanie "smuty", czyli po rosyjsku: bałaganu.
  • 2022-05-03 Vivien: Merriweather
    /.../ "Przykładem Izrael, który z wiernością nakręconego zegarka reagował wojnami na kolejne od 1948 r. koniunkcje, kwadratury i opozycje Saturna do Plutona – napisałem kiedyś o tym tekst „Astro-wojny Izraela” (2017-06-12), i po angielsku „Israeli astro-wars” (2019-08-27 ) – po czym przyszedł kolejny moment w tamtej serii, koniunkcja Saturn-Pluton w r. 2020 – i żadnej wojny z udziałem Izraela nie było, a nawet stanu podobnego do wojny w jego regionie."
    "Covid można rozpatrywać jako ekwiwalent światowej wojny, być może ekonomiczne i „śmiertelne” skutki mają podobne rozmiary."
    Może w przypadku Izraela pandemia też zadziałała jako ekwiwalent wojny? 
  • 2022-05-03 Jacek.strzemieczny251: Raczej sprawa przesunęła się na ’21...
    chyba pamiętasz te wielkie ostrzały rakietowe z Strefy Gazy.

    Chociaż w 2020 trafił się ciekawy ekwiwalent wojny. Po tym wybuchu silosa w Bejrucie stolica Libanu była równie zniszczona jak po wojnie domowej w latach ’80, którą Izrael się angażował, aby pozbyć się miejscowych obozów OWP... ba pojawiały się teorię spisowe obarczające Izrael odpowiedzialność za ową eksplozję.
  • 2022-05-04 Vivien: Nie śledzę
    Nie śledzę jakoś szczególnie tego, co się dzieje w Izraelu i okolicach, ale coś tam pamiętam...

    Bardziej pamiętam wybuch silosów w Bejrucie- choćby dlatego, że sama pracuję w zakładzie (i mieszkam w jego okolicy)  produkującym i magazynującym duże ilości saletry. Okoliczne media straszyły, że u nas wybuch mógłby być bardziej spektakularny.
    Z tego, co pamiętam, Izrael nie przyznawał się do jakiegokolwiek związku z tą eksplozją. Były teorie, że odpowiedzialni za pożar, który wywołał wybuchy, byli spawacze, którzy zakładali drzwi do tych magazynów.

    Jeśli chodzi o pandemię i walkę z nią, to myślę, że mogła być jakąś namiastką/zastępstwem wojny. Izrael podszedł  do sprawy jak zwykle- zdecydowanie i bezkompromisowo. To właśnie oni szczycili się dużymi sukcesami w walce z nią, no i wysoką "wyszczepialnością".

    Z tamtego czasu pamiętam jeszcze wizję Wojtka- ciemnej chmury, spychanej przez inną chmurę...

  • 2022-05-04 Jacek.strzemieczny251: Argument, że Izrael się nie przyznał...
    to za przeproszeniem żaden argument. Po prostu w świecie służb jest tak, żadna nie przyznaje się do mokrej roboty... zwłaszcza gdy ta przyjmuje rozmiary zbrodni wojennej.

    A do tego historia na wiele przypadków wykorzystania motywu mojego wroga. Np:
    - podpalenie Reichstagu
    - zamach bombowy na radiostację w Gliwicach
    - zamachy bombowe na bloki mieszkalne w Moskwie
    - fiolka Collina Powella

Wojciech Jóźwiak 2024