Polecam publikację pt. „Fertility, mortality, migration, and population scenarios for 195 countries and territories from 2017 to 2100...” w The Lancet.com ; także pod tym linkiem. Są tam tabele pokazujące ludność wszystkich krajów świata w r. 2017, czyli z grubsza obecnie, oraz w r. 2010. Na rok 2010 podane są dwa warianty: „2100 reference scenario”, czyli stan, który wynika z przedłużenia obecnych trendów, i drugi wariant „2100 SDG (Sustainable Development Goal) pace scenario”, czyli taki, w którym cała młodzież zostanie objęta szkołami średnimi i będzie dostęp do środków antykoncepcyjnych. Liczba ludzi w tym drugim wariancie zrównoważonego wzrostu jest niższa.

Co z Polską? Zaokrąglam do milionów:
2017: 38 mln, 2100: 15 lub 14 mln. (Drugi wariant jest ten zrównoważony.) Spadek do 38% początkowej liczby.

U sąsiadów podobnie:
Ukraina spada do 17 lub 15 mln.
Czechy do ok. 6 milionów.
Chorwacja najbardziej: z obecnych 4,3 miliona spada do niewiele ponad 1 milion.

Zachodnia Europa wygląda bardziej stabilnie:
UK z obecnych 66 milionów nieco rośnie do 72 mln lub trochę spada do 64 milionów.
Francja oscyluje wokół obecnych 65 mln.
Niemcy z obecnych 83 zjeżdżają do 66 lub 60 milionów.
Można te liczby interpretować tak, że Polacy (Czesi, Chorwaci itp.) nie tyle wymrą, co przeniosą się do zach. Europy zgodnie z zasadą migracji od krajów uboższych do zamożniejszych. W tych obliczeniach uwzględniono migrację.

Rosja wyludnia się, ale nie aż tak, jak PL i sąsiedzi: teraz ma 146, spadnie do 106 lub 89.
Japonia wyludnia się masowo: teraz ma 128, spada do 59 lub 52.

Wyludniają się Chiny: do połowy, z obecnych 1412 do 731 (lub 699), przy czym maksimum ma być w r. 2024.
Indie też się zmniejszają, chociaż nie tak bardzo.

Kogo przybywa? Afryka i niektóre kraje Bliskiego Wschodu, jak Egipt, ale tam też tempo przyrostu maleje, faza wykładniczego wzrostu stanowczo się kończy. Ciekawe, że rośnie Izrael: z obecnych 8 milionów do 24 lub w tym skąpszym wariancie do 18 milionów.

Prócz demografii jest tam ciekawy wykres: „Figure 9. Ranking the top 25 economies by total GDP in 2017 and the reference scenario in 2030, 2050, and 2100”. — Czyli całkowity PKB. Ciekawe, że prócz awansu Indii czołówka się nie zmienia:
2017: 1. USA, 2. Chiny, 3. Japonia, 4. Niemcy, 5. Francja, 6. UK, 7. Indie
2030: 1. USA, 2. Chiny, 3. Japonia, 4. Indie, 5. Niemcy, 6. UK, 7.Francja
2050: 1. Chiny, 2. USA, 3. Indie, 4. Japonia, 5. Niemcy, 6. UK, 7.Francja
2100: 1. USA, 2. Chiny, 3. Indie, 4. Japonia, 5. Niemcy, 6. Francja, 7. UK.

Czyżby pozycje krajów produkujących i przez to wpływowych miały zostać zabetonowane, usztywnione? Po awansie Chin i Indii już nikt nie dołączy? Demografia nie pozwoli?

Na dalszych pozycjach zmiany są wyraźniejsze. Rosja powoli spada z 10 miejsca na 13. Hiszpania spada i to wyraźnie z powodu swojego wyludnienia: z obecnego miejsca 13 kolejno na 17, 18 i 28. Znika z czołówki! Podobnie dramatycznie z 9 miejsca na 25 spadają Włochy. Polska podobnie spada z 23 na 44.

Do czołówki wchodzą Izrael, 16 miejsce w 2100 r., Egipt i Irak. Ale to już raczej jest zabawa liczbami, bo ma to się stać dopiero w II połowie wieku.

Na ile wczytałem się w tekst, prognozy nie uwzględniają ani skutków zmian klimatu, ani możliwych cywilizacyjnych załamań. Nie wiem, czy wzięto pod uwagę wykładniczo spadającą zawartość plemników w nasieniu.


Winieta fragment z pixabay.com: grecja owce wzgórze chmury stado, przez Atlantios.