Wojciech Jóźwiak .PL

Title img Acer saccharinum albo klon srebrzysty

Jak historia odbija się w tym dziwnie wymagającym gatunku drzewa.

Klony srebrzyste mam trzy. To te trzy w środku grubsze. Cieńsze młodsze po bokach to też klony, ale pospolite, Acer platanoides.

Acer saccharinum

Ten najbliższy płotu i ulicy jest najgrubszy. Liczy 130 cm obwodu czyli 41 cm średnicy.

Skąd się wzięły? W latach 1980-tych przez kilka lat mieszkałem w Warszawie na Bielanach przy ulicy Efraima Schroegera. (Był to 18-wieczny architekt urodzony w Toruniu.) Tak wygląda tamta ulica teraz, właściwie parę lat temu; zdjęcie jak widać podebrałem z Google Street View.

Acer saccharinum

Wtedy wyglądała podobnie. Obsadzona była (i jest) szpalerem tych klonów. Pewnego roku ulicę przekopano wykopem pod jakieś instalacje. Zanim wykopy zasypano, zauważyłem, że na piasku z wykopów wyrosły siewki klonu. Klon srebrzysty obsiał się! Zjawisko niezwykłe, bo zwykle nasiona, którymi sypie w wielkich masach, nie kiełkują, nie korzenią się i znikają. Nasiona (lub owoce), inaczej niż u innych klonów, spadają na ziemie pozornie niedojrzałe, zielone i miękkie. W swojej ojczyźnie – są z Ameryki Północnej – klony srebrzyste rosną w naturze w lasach łęgowych nad rzekami. Ich niby-niedojrzałe owoce opadając już maju lub w czerwcu, liczą na to, że padną na niezarośnięta jeszcze łachę lub pokład mułu z wiosennej powodzi – i tam, nie mając konkurentów do gleby i światła, wyrosną. U nas jak i chyba w całej Europie te klony sadzono przy ulicach, gdzie ich owoce (nasiona) nie znajdowały w swoim czasie odpowiedniego podłoża. Na Schroegera przypadkiem zrobiono im tę przysługę, kopiąc wykop. Że w „szczerym” niemal chemicznie czystym piasku, na których leżą Bielany, saccharinorum to zupełnie nie przeszkadzało.

Dziwny behawior tego klonu zauważyłem i zapamiętałem z mojej szkoły podstawowej, gdzie rosły chyba dwa duże te drzewa i przed wakacjami zasypywały boisko warstwą nasion. Nasiona wyglądały mi (wtedy siedmioletniemu) na jadalne, ale okazały się gorzkie i zostawiały w ustach nieprzyjemną palącą goryczkę. Czy tamte drzewa jeszcze są, nie wiem. Kiedyś te klony sadzono, rozpowszechniano, teraz od dawna popadły w niełaskę.

Tamte klonowe siewki ze Schroegera uratowałem – nie wszystkie, kilka, jak Gombrowicz żuki – tak, że wybrałem je i zaszkółkowałem w Kucharach koło Płocka, w ośrodku buddyjskim, którego wówczas byłem bywalcem. Kiedy kilka lat później osiedliśmy w Milanówku, repatriowałem klony (nie wszystkie, kilka) na naszą nową działkę. Trzy przeżyły późniejsze przygody i są. Mają po 40 lat.

Acer saccharinum

Tu ten najgrubszy, z dodatkowym pniem-przyrostem i liśćmi: dobrze widać, czym podobne i czym różnią się od innych klonów. Kora saccharinorum jest dość kapryśna; podobna jest do bukowej i jak u buka długo zachowuje gładkość, a kiedy się starzeje, to łuszczy się, też jak u buka.

Acer saccharinum

Tu jeszcze raz to samo drzewo, jedno z najpiękniejszych w ogrodzie.

Saccharina rosną ciasną grupą, która jest częścią faktycznego lasu. Bo po sąsiedzku jest klon polny, brzozy i dęby, a za płotem silna grupa tubylców – drzew samosiewnych, które już tam były, zanim naszą działkę, zrazu pustą, zacząłem obsadzać swoimi ulubieńcami. Oto ta silna i dzika samorodna grupa olch i klonów pospolitych.

Acer saccharinum

Trzy lub cztery lata temu czyściłem rynny. Z mułu w rynnie wybrałem kolejny klon srebrzysty, który tam był się wysiał. Fakt, że tam wyrósł, potwierdził to, co pisałem wyżej: że klony srebrzyste rosnące u nas nie mają szans się dyspergować. Muszą dostać warunki, które są rzadkie: jak ten świeży goły wykop dla klonów na Bielanach lub szlam w rynnie przy dachu dla ich potomka.

Acer saccharinum

Maluch na razie dostał doniczkę. Rośnie i czeka, aż ktoś go polubi i weźmie do siebie na posadzenie w ziemi, koniecznie w słonecznym miejscu z wilgotną glebą. Chętnie nad wodą. Jego przyszły zasadzacz powinien przewidzieć co najmniej półtora metra luzu naokoło tego drzewa, ponieważ korzenie tego klonu wybijają nad grunt i wysadzają płyty chodnikowe i inne instalacje.

Prócz polnych i srebrzystych rosną u nas klony pospolite i klony jesionolistne. Był kiedyś jawor, ale obumarł w wieku cienkim.

Klon srebrzysty – saccharinum – nazywa się podobnie od cukru jak klon cukrowy, Acer saccharum. Bo podobno z niego też pozyskiwano słodki syrop, ale mniej. Upuszczanie soku z drzew uważam za barbarzyństwo. Klonu cukrowego w Polsce nie sadzono, bo liście ma prawie takie same jak klon pospolity, więc mała byłaby zeń ozdoba. Srebrzysty się wyróżnia w parkach i gdzie indziej, stąd jego kariera.

Wojciech Jóźwiak 2024