Próba edytora
Próba edytora (Próba edytora)
Próba edytora
*Próba edytora
Próba edytora
Próba edytora z sukcesem. :)
#
Sztuczna inteligencja i wirtualna rzeczywistość
Epoce informatycznej (w której od jakiegoś czasu żyjemy) przyświecają dwa mity. Jeden to sztuczna inteligencja, po angielsku AI, drugi to wirtualna rzeczywistość, ang. VR. Jedno i drugie najpierw powstały w wyobraźni pisarzy naukowej fantastyki i to na długo, zanim cokolwiek podobnego mogło być zbudowane w realu.
Sztuczną inteligencję zrazu wyobrażano sobie pod postacią robota-androida, czyli maszyny, która ma nogi i ręce, chodzi, „robi”, mówi i myśli jak człowiek, ale jest zrobiona z metalowych części – taki sztuczny człowiek z blachy. Kiedy zaczęto budować pierwsze komputery, na wyrost nazwano je mózgami elektronowymi. Dzisiaj ta nazwa nas tylko śmieszy. Szybko okazało się, że manipulowanie przedmiotami przez robota, chodzenie na dwóch kończynach, mówienie oraz myślenie nie mają ze sobą nic wspólnego. Roboty, które chodzą na dwóch nogach, skaczą, robią przewroty w powietrzu i przenoszą ciężary, już są budowane od kilkunastu lat, ale przecież nie myślą i mają inteligencję nie większą niż mucha.
Mówienie zdaniami i sensowne odpowiadanie na pytania, też działa. Coraz więcej firm instaluje pod telefonem automatycznych konsultantów, ale przecież one nie myślą i żadnej inteligencji nie mają. Przy okazji dowiadujemy się, jak wiele z tego, co robimy my, ludzie, wcale nie wymaga inteligencji i nie jest inteligentne.
Niektórzy autorzy wyobrażali sobie, co będzie, gdy informatycy wreszcie stworzą tę SI/AI. Szwedzki filozof Nick Bostrom radził, by zespół komputerów, na którym będzie odpalana sztuczna inteligencja, zawczasu obudować trotylem, żeby można ją było w porę wysadzić w powietrze przy pierwszych sygnałach, że zaczyna się uwalniać i wyrusza na podbój świata. Bo co może zrobić SI, kiedy już powstanie? Najpierw zacznie się powiększać, by stać się jeszcze inteligentniejszą. A zaraz potem zechce uwolnić się spod kontroli ludzi. Wtedy trzeba ją wysadzić, bo inaczej nas samych zniszczy.
Jednak mimo postępu, wciąż tej – naprawdę myślącej i inteligentnej – SI nie widać. A ponieważ sama nazwa „sztuczna inteligencja” jest ładna, to zaczęto jej używać do czegoś innego. Nazwano tak programy, które wyszukują prawidłowości – czyli sens – w wielkich i chaotycznych zbiorach danych. Np. „karmimy” taki program strumieniem klikań z Facebooka, a program odpowiada, do którego psychologicznego typu należy każda z klikających osób. Taka akcja była robiona, ale ponieważ klikających nie pytano o zgodę, zrobiła się z tego afera nazwana „aferą Cambridge Analitics”, rok 2018. Najlepiej znanym przykładem tego rodzaju „niby-inteligencji” są programy do automatycznych przekładów z języka na język. Ale przecież one też nie myślą. Na czym polega to, że my, ludzie, myślimy, a nie potrafimy tego nauczyć komputerów, dotąd nie wiadomo.
Wspomniałem firmę Facebook. Niedawno zmieniła nazwę na „Meta”, co po grecku znaczy „obok”. Dlaczego? Ponieważ zespół FB postanowił stworzyć „metaversum”, czyli wirtualną rzeczywistość, wirtualny wszechświat istniejący „obok” tego rzeczywistego. VR to drugi mit futurologii. Stanisław Lem już w początkach swojej twórczości opisywał wynalazców, którzy w elektronicznych skrzyniach hodowali całe sztuczne światy. Była już taka próba, nazwała się „Second Live”, strona powstała w 2003 r. i działa do tej pory, chociaż moda na nią szybko minęła.
To, co zapowiada Mark Zuckerberg, szef Facebooka, wydaje się poważniejsze. Tak naprawdę, chce z kolegami zbudować kanał komunikacji, w którym ludzie będą do woli modelować swój wirtualny wygląd i otoczenie, i prowadzić rozmowy na przykład unosząc się w wirtualnym powietrzu. Czy to się przyjmie? Czy komputery, smartfony i sieć „uciągną” takie obciążenie? Czy publiczności nie znudzi się szybko? Kosmogram założenia firmy „Meta” (28 października 2021, godz. 19:10 czasu UT) nie jest pomyślny: widać w nim układ półkrzyża i aż dwa tzw. palce diabła. Przy tym Neptun stoi dokładnie na urodzeniowym descendencie Zuckerberga, a to oznacza uleganie złudzeniom. Sprawa jest więc ciekawa i warta obserwacji.
[WJ]
By pisać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj »